Ringo – sport, który warto poznać

Ringo – jedyny sport indywidualny wynaleziony w Polsce ma już 50 lat. Twórcą tej gry, z użyciem gumowego kółka, był Włodzimierz Strzyżewski (1931-2001), a założone przez niego 9 czerwca 1989 r. Polskie Towarzystwo Ringo istnieje 20 lat. Gra w kółko, dziś znana pod zarejestrowaną nazwą – ringo, nie byłaby tym, czym jest bez niestrudzonej pracy i propagowania tej formy ruchu przez Włodzimierza Strzyżewskiego, kapitana drużyny szpadzistów, srebrnych medalistów akademickich mistrzostw świata, dziennikarza i poligloty, ale przede wszystkim społecznika.

 

Zaczęło się wszystko w lipcu 1959 r. Strzyżewski nie dostał urlopu z pracy na czas obozu przygotowawczego do akademickich mistrzostw świata. Szpadziści wyjechali do Zakopanego, a on został w Warszawie. Musiał sam zadbać o formę. Codziennie po pracy jechał nad Wisłę i ćwiczył; biegał po plaży, dźwigał sztangę, walczył z cieniem, wykonywał szermiercze wypady. Jednak czuł, że to wszystko za mało. W szermierczym treningu potrzebny jest człowiek, fechmistrz, sparingpartner. Gdy któregoś dnia odpoczywał, patrząc na puste z powodu upału boisko do siatkówki, przypomniał sobie grę z czasów dzieciństwa, spędzanego w Sochaczewie. Kiedy on i inni chłopcy bawili się rzucaniem i chwytaniem oponki z kółka od wózka. Pożyczył oponkę od wózka pewnej zdumionej, młodej mamy. Zaprosił do gry młodego, muskularnego mężczyznę, odrywając go od długowłosej piękności i butelki piwa. Żeby zachęcić dryblasa założył się z nim o skrzynkę piwa, które musiałby mu kupić, gdyby przegrał "mecz". W razie swojego zwycięstwa miał dostać... oranżadę.

Strzyżewski stanął na linii końcowej boiska do siatkówki i rzucił kółko ponad siatką, wprost do rąk przeciwnika. Ten łatwo złapał gumowy pierścień i wyskoczył wysoko rzucając nim "nie do obrony". Po tym "asie" już widział się posiadaczem skrzynki (25 butelek) bursztynowego napoju. Wtedy Strzyżewski powiedział - 1:0 dla mnie i wytłumaczył, że trzeba rzucić z miejsca, w którym się pierścień złapało, ponadto podczas rzutu, tą samą ręką, którą się chwytało i przynajmniej jedną nogą trzeba dotykać podłoża. Skakać można wtedy, gdy łapie się pierścień, nigdy przy rzucie. Inaczej rywal nie miałby szans i gra straciłaby sens. Młody plażowicz zdziwił się i pytał dlaczego? "Bo to moja gra i moje zasady" - padła odpowiedź ze strony Strzyżewskiego. Przeciwnik zgodził się w końcu na te pierwsze reguły gry, ale zaproponował, by je spisać, żeby nie dochodziło do zmian w dalszych meczach.

I tak, w lipcu 1959 roku, na brzegach Wisły w Warszawie, Włodzimierz Strzyżewski napisał pierwszą wersję przepisów swej gry - ringo, gry gumowym pierścieniem (z powietrzem wewnątrz). Gry, która pomogła jej twórcy przygotować się do jakże pomyślnych dla niego akademickich mistrzostw świata. W Turynie wygrał cztery walki w meczu z Węgrami (późniejszymi mistrzami igrzysk 1964 r.) w szpadzie i Polacy zostali srebrnymi medalistami.

Nikt nie wierzył, że Strzyżewski medal zawdzięczał "dziecinnej grze" z użyciem gumowej oponki od dziecinnego wózka, na plaży, na boisku do siatkówki. Koledzy-szpadziści sądzili, że trenował w tajemnicy ze swym przyjacielem, najlepszym szermierzem wszech czasów, Włochem Eduardo Mangiarottim lub mistrzem świata we florecie Francuzem Christianem d'Oriolą lub Anglikiem, mistrzem świata w szpadzie Billem Hoskynsem. Potem, latami Strzyżewski niestrudzenie propagował, organizował (nawet pokazowe imprezy podczas igrzysk olimpijskich) turnieje, zyskując miano "Mr Ringo". W 1989 r. założył Polskie Towarzystwo Ringo i był nieprzerwanie jego prezesem przez lata. W 1993 r. doprowadził do powstania Międzynarodowej Federacji Ringo. Po śmierci Włodzimierza Strzyżewskiego w 2001 roku prezesem Polskiego Towarzystwa Ringo została jego żona, dr nauk med. Krystyna Anioł-Strzyżewska, wielokrotna mistrzyni kraju w tej grze.

Opracowanie: Kazimierz Waluch

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.